ManFridayDiving

Pierwsza samodzielna podróż

Nie ma nic przyjemniejszego niż wakacyjny wyjazd z przyjaciółmi. Polskie góry, Morze Bałtyckie, jeziora czy też Puszcza Białowieska – nieważne. Najważniejsze, by spędzić ten czas z ludźmi, których lubimy, a dla których na co dzień nie mamy wystarczająco dużo czasu. Co jednak zrobić, gdy nasze niepełnoletnie dziecko też wyjdzie z takiego założenia? Czy nastolatek jest wystarczająco odpowiedzialny na samodzielny wyjazd bez opiekunów? Czy należy się na to zgadzać. To zależy. Można. Ale pod pewnymi warunkami.
Po pierwsze – nocleg. Musi być bezpieczny i zaufany. Może mamy w danym miejscu kogoś bliskiego, z rodziny. Jeżeli nie – przyłączmy się do poszukiwania sensownej kwatery. Porozmawiajmy telefonicznie z właścicielami i zachowajmy numer. Lepszy będzie pokój w domku jednorodzinnym niż masowy hostel czy tym bardziej schronisko, gdzie mogą trafić się różnego rodzaju goście. W wieloosobowym pokoju w schronisku (a takie się często zdarzają) nasze dziecko może zostać okradzione, a i to jest najmniej niebezpieczne, co mu się może przytrafić. Lepiej więc dać latorośli więcej pieniędzy na wyjazd, by mogła wynająć lepsze lokum, niż potem się zamartwiać. Co innego gdy nastolatek zdecyduje się na wakacje pod namiotem. To trudna decyzja. Owszem – tego typu pobyt może być niebezpieczny, ale też bardzo atrakcyjny i pozostawi niezwykłe wspomnienia. Takie wyjazdy mają swój niepowtarzalny klimat. Poza tym obozowe warunki zahartują nasze dziecko, nauczą je samodzielności i radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Dlatego może warto się zgodzić.
Po drugie – transport. To właściwie nie ma aż takiego znaczenia. Każda możliwość – samochód, pociąg, autobus – ma zarówno wady, jak i zalety. Pociągi bywają niebezpieczne, ale też bez przesady, większość podróżnych bez szwanku dojeżdża do celu. Najlepiej jednak unikać tych nocnych. Z kolei kierownica w ręku młodego niedoświadczonego kierowcy (zwłaszcza na długiej trasie) też niekoniecznie jest dobrym pomysłem. Najrozsądniejszy więc wydaje się autobus.
Po trzecie – aktywności. Zainteresujmy się, co nasze dziecko zamierza robić już na miejscu. Chodzić po górach? Ale czy czasem nie przecenia swoich możliwości? Czy nie wybiera się na zbyt trudny dla niego szlak? Upewnijmy się też, że będzie zwracało uwagę na warunki atmosferyczne. Pływać? Ale jeśli nie idzie mu to zbyt dobrze, lepiej niech nie zapuszcza się na zbyt głęboką wodę, zwłaszcza w morzu czy jeziorze. Opowiedzmy dziecku o zagrożeniach wynikających z lekkomyślności. Niech podejmuje decyzje rozsądnie, a na pewno wszystko dobrze się skończy.

Opublikowany przez Administrator w dniu 2015-06-10 13:52:20